Microsoft miewa czasem dziwne pomysły na cenzurowanie treści w Internecie. A to czyjeś nazwisko lub imię jest nieprzyzwoite, albo nick jakiś taki inny. Sami jednak też miewają wpadki z tworzeniem dwuznacznych nazw takie jak ta funkcja:
Ciekawe co z tą stroną zrobiłby Parental Advisory i Content Advisor, że o innych zabezpieczeniach firm trzecich nie wspomne. Całość funkcji też brzmi dość ciekawie. Nie śmiem podjąć się tłumaczenia bez wspomagania google i live translator. Kto głupszy tym razem:
- Google Translator: “Init wspólną kontrolą płeć”
- Live Translator: “Seks init wspólne sterowania”
Trochę, żal że “Init” jest za krótką forma dla translatorów – mogłoby być jeszcze ciekawiej:)